niedziela, 24 lipca 2016

Rozdział 1

To już koniec, wojna została zakończona. Voldemort gnije w piekle razem ze swoimi poglądami. Praktycznie wszyscy Śmierciożercy zostali złapani i oczekują na swój proces. Świat czarodzieji wrócił do normy. Strach o życie i zdrowie swoich bliskich zniknął. Wszyscy bawią się  nie myśląc o przyszłości. Lecz mimo wszystko pośród tłumów czarodzieji świętujących zwycięstwo, są też tacy,  którzy zastanawiają się jak potoczy się ich dalsze życie.

Dziewczyna o długich brązowych włosach właśnie przewracała się z boku na brzuch, bezskuteczne próbując zasłonić swoją  twarz przed promieniami słońca padającymi na jej łóżko.
- Ehh głupie słońce, czemu ja nie zasłoniłam tych pieprzonych zasłon. - Mruczała pod nosem zwlekając się z łóżka. Bardzo ociężale dotarła do szafy i wyciągnęła z niej bieliznę, mietowe szorty i białą bluzkę na ramiączkach. Potem zniknęła w łazience.  Po piętnastu minutach Hermiona wyszła z łazienki  i stanęła nad łóżkiem swojej rudowłosej przyjaciółki.
- Przykro mi Ginn, ale skoro ja nie śpię to Ty też nie będziesz. - Powiedziała z mściwym uśmiechem, po czym sięgnęła po różdżkę.
- Aquamenti!
Strumień wody wystrzelił z patyka na śpiącą  dziewczynę, która zerwała się z łóżka jak opażona.
- Ty wredna małpo! Niech ja cię tylko dorwę, to ci te kłaki z głowy powyrywam!
- Tak, tak, słyszę to już  chyba z setny raz w tym tygodniu. Ginn...  na twoim miejscu bym się jednak przebrała w coś,  hmm pomyślmy,  o wiem, w coś suchego i odpowiedniego do wyjścia na miasto. -  Rzuciła, obserwując przyjaciółkę, która na swoją mokrą, różową piżamę zakłada intensywnie zielony sweter. -  Za dziesięć minut widzę cię w kuchni gotową do wyjścia.
Ruda popatrzyła na to co ubrała i już bez słowa wstała i poszła do łazienki.
Hermiona zeszła do kuchni, po drodze przypominając sobie wszystkie szczęśliwe lata  w tym domu spędzone razem z rodzicami. Na wspomnienie o rodzicach w oczach dziewczyny zebrały się łzy. Przez prawie miesiąc szukała ich w Australii, ale kiedy tylko natrafiła na jakiś znak , który mógłby pomóc ich odnaleźć, ślad od razu się urywał. Zaprzestała więc wtedy poszukiwań i postanowiła pomóc odbudować Hogwart. Co z mieszkaniem? Pani Weasley zaprosiła ją do Nory, ale Hermonia nie miała ochoty spędzać zbyt dużo czasu ze swoim byłym chłopakiem. Ron. Kiedy o nim pomyślała zachciało jej się śmiać.  Sama nie wiedziała co w nim wcześniej widziała. Może to było to, że spędzili ze sobą siedem lat jako najlepsi przyjaciele, wiedząc o sobie wszystko? Nie, to nie było to, bo przecież z Harrym było dokładnie to samo. On zawsze był tak chorobliwie o wszystko zazdrosny, kiedy tylko jakiś chłopak na nią popatrzył, robił jej awanturę. On sam w tym czasie, w którym się z nią spotykał, zerkał ukradkiem na Lavender Brown. Przestało im się wtedy układać. Ona pojechała szukać rodziców, a on został i pomagał w Hogwardzie. Kiedy wróciła do z Australii, zastała go w jego pokoju, obciskującego się z Lavender. Potrząsnęła głową. Nie myśl teraz o tym, tak jest lepiej. Nie pasowaliśmy do siebie. Ważne, że nadal jesteśmy przyjaciółmi.Chwilę potem do kuchni przyszła Ginny ubrana w czarne szorty i koronkową bluzkę w kolorze szmaragdu, która idealnie pasowała do jej ognistych włosów.
-  Mmm, ale ładnie pachnie. Umieram z głodu. -  Wyszczerzyła zęby w uśmiechu i usiadła do stołu. Nałożyła sobie na talerz trzy naleśniki, które posmarowała dżemem truskawkowym.
 - Miona, co ty na to żeby jutro pójść na jakąś dyskotekę? -  Spytała z nadzieją.
- A jutro przypadkiem nie mamy jechać do Nory? Przecież twoja mama chciała z nami o czymś porozmawiać.
- Ughh, czy ty specjalnie wszystko tak planujesz, żeby nie mieć wolnego czasu? Ale skoro taka jesteś, to już cię uswiadamiam, że w Hogwarcie będziesz chodziła że mną na wszystkie imprezy. I bez żadnego sprzeciwu. - dodała widząc minę przyjaciółki.
- No już dobra, jak sobie księżniczka życzy. A teraz chodźmy na to miasto, bo musimy sobie jakieś ciuchy kupić  przed wyjazdem. Wszystko się jakoś skurczyło, a jedziemy już za cztery dni.

                         ✴✴✴✴✴✴✴

- Draco!! Draco gdzie jesteś?!! - Już od dobrych dziesięciu minut w domu blondyna słychać było głos Zabiniego. Po chwili na jego twarz wypłynął uśmiech, aby potem wydrzeć się na całe gardło - Mam ognistą!!
- Już idę Diable. - Rozległ się głos Smoka. Który gdy tylko doszedł do przyjaciela spytał. - No to gdzie masz ognistą?
Blaise tylko wzruszył ramionami i powiedział -  Jeszcze jej nie mam, ale inaczej to bym cię nie znalazł. Dobra, ale skoro mowa o alkoholu, to właśnie po ciebie przyszedłem. -  Blondyn zrobił zdziwioną minę. - No wiesz trzeba uzupełnić zapasy przed powrotem do szkoły, został nam niecały tydzień.
- No dobra, poczekaj idę po jakieś pieniądze i skoczymy do jakiegoś sklepu.

-------------------------**********--------------------------
Mamy i nasz rozdział pierwszy. Może jest trochę krótki, ale z czasem będą dłuższe.  Jeżeli się uda to w niedzielę będzie kolejny. Ale jeśli nie to byłby dopiero po 11 sierpnia, ponieważ jadę na obóz taneczny, na którym nie możemy używać telefonów.

Pozdrowienia dla Was :*
Lavanal